Pasta z łososiem, kaparami i świeżym koperkiem

14.12.17

Pasta z łososiem, kaparami i świeżym koperkiem

Sto lat nie robiłam już pasty rybnej chociaż bardzo lubię tą z makreli wędzonej ale z lenistwa nie chce mi się wybierać ości więc dzisiaj postawiłam na kawałek łososia, który sprawdził się bardzo dobrze przy moim lenistwie :-) Pasta wyszła trochę z charakterem dzięki kaparom lekko cierpkim i słonawym co sprawia że pasta nie jest mdła i to cały plus! Pasta sprawdzi się na każdy dzień :-)

Pasta z łososiem, kaparami i świeżym koperkiem
przepis własny

Składniki:
  • 250g wędzonego łososia
  • 120g twarożku naturalnego
  • 3 duże kapary
  • pół pęczka świeżo posiekanego koperku
  • świeżo zmielony kolorowy pieprz
  • odrobina soli 
 Kapary drobno posiekać, przełożyć do naczynia do którego również dodać twarożek i posiekanego łososia. Doprawić solą oraz pieprzem, dorzucić koperek i wszystko wymieszać. Podawać z pieczywem.
Smacznego.
Strach ma wielkie oczy czyli jak zabrałam sie za tła :-)

13.12.17

Strach ma wielkie oczy czyli jak zabrałam sie za tła :-)

Wiele z Was zadaje mi pytania dotyczące teł więc postanowiłam napisać jak to robię. Wiele informacji uzyskałam oczywiście od niektórych blogerek za co dziękuję ponieważ nie wszyscy takimi informacjami się dzielą. Z wszystkich otrzymanych informacji i po krótkiej analizie wybrałam najprostsze dla mnie rozwiązanie choćby ze względu na brak miejsca w domu na ich wykonanie. Tła  wcześniej wydawały się dla mnie czymś niemożliwym, myślałam że robi się to pół dnia albo potrzebne są ku temu jakieś specjalne zdolności. Nie ma nic mylnego i nie ma się też co zastanawiać bo to dziecinnie proste i zajmuje niewiele czasu. Tła można przemalowywać, ja tak zrobiłam np z czarnym, obecnie jest bardziej grafitowe, wpadające w granat niż czarne. Można też malować obustronnie i tutaj plus niezajmowanego miejsca w mieszkaniu! Można kupić płytę HDF z obu stron szarą a także tą która po jednej jest biała i śliska i nie ma też potrzeby przecierania takiej płyty papierem ściernym, nie ma znaczenia czy jest śliska czy matowa czy powlekana czy nie!
Jako takiej pracowni w moim mieszkaniu brak ze względu na powierzchnię mieszkalną w jakiej funkcjonuję na co dzień. Nie mam oddzielnego pokoju na propsy, deski, tła, tkaniny czy blaty  do fotografii choć strasznie żałuję i co niektórym z Was zazdroszczę. Moim marzeniem jest mieć mały kawałek poddasza ale jak na razie nie jest mi pisane mieszkać w domku...czasami nawet się zastanawiam czy jeszcze warto coś zmieniać w moim wieku :-) U mnie tła stoją za szafą, w korytarzu za drzwiami i jeszcze w pokoju w tubie takie kupione jakiś czas temu, sztuczne, których obecnie nie używam ale jeszcze nie wyrzucam. Udawało mi się na nich też zrobić jakieś fotografie, przy których aż tak strasznie nie było widać, że są winylowe chociaż pewnie dla oka profesjonalisty różnica jest kolosalna!  Zresztą u Malwiny możecie również poczytać o tym jak wielu z nas błądzi poprzez zakup teł winylowych. Nie jestem profesjonalistą więc podpatrywałam taka Malwinę,  Monikę czy   Ankę 
bo bardzo podobały mi się tła na których robią zdjęcia i to one miedzy innymi pokazały mi nowy ich świat. Monika na IG precyzyjnie pokazuje jak wykonać takie tło i jak wyglądają zdjęcia na przygotowanym tle co i mnie zainspirowało o ile nie zahipnotyzowało do takiego stopnia, że zrobiłam pierwszy krok i najpierw poszłam do sklepu budowlanego by popatrzeć. Już latem tło Malwiny, to piękne turkusowe, na którym prezentują się pomarańczowe marchewki urzekło mnie tak bardzo, że pytałam kolegów budowlańców czy mi nie zrobią no ale niestety żaden nie chciał się podjąć twierdząc, że to dużo materiału potrzeba, a skąd taki kolor, że drogo i nie wiadomo na czym. Zaopatrzyłam się zatem w masę szpachlową do drewna i metalu kupionej w Castoramie pojemność 250g firmy Hirsch-Po, białą emalię firmy Dekoral szybkoschnącą akrylową śnieżnobiałą do drewna i metalu, pigment, farbę w saszetce tz próbkę, która wystarczy na zrobienie jednego tła a jej koszt to zaledwie ok 4,9zł , rękawiczki, szpatułkę, pędzel i gąbkę. 
Na pierwsze tło znalazłam płytę gdzieś za szafą, ubrałam rękawiczki, otworzyłam masę szpachlową i byłam przerażona! W ogóle myślałam, że to coś, ta masa będzie jakaś pracochłonna, coś będzie się rozlewało, nie będzie chciało się trzymać, będzie odpadać i takie tam...każda wymówka jest dobra by zrezygnować ale moje szpachlowanie trwało zaledwie 5 minut... zrobiłam na całej powierzchni "paćki" z masy tak by było dość nierówno, by było widać "zadziory", spojrzałam i nie wierzyłam, że to już! hmmm, odczekałam 3 godziny ale najlepiej odczekać całą noc i kolejną czynnością jaką zrobiłam to było otworzenie pigmentu, wylania niewielkiej jego ilości na środek powierzchni i dolania gdzieś obok białej emalii. Wzięłam do ręki suchą, czystą gąbkę i delikatnie wstukiwałam w blat emalię oraz pigment wedle własnych upodobań kolorystycznych. Trwało to jakieś 10 minut, myślę że nie więcej. Tło wysycha dość szybko, można użyć już po 2 dobrych godzinach. Proste prawda? Zabierajcie się do pracy bo naprawdę warto przemęczyć się te 20 minut z zakładaniem rękawiczek :-) Mam nadzieje, że pomogłam ale zawsze możecie jeszcze podpytać Malwinę, Ankę czy Monikę! Pierwsze tło, czarne poniżej ma zbyt wiele napaćkanych śladów od od masy szpachlowej dlatego nie paćkajcie na całej powierzchni i na pewno nie grubo! U mnie ta gramatura masy starczyła na poniższe tła i jeszcze spokojnie na dwa wystarczy. Zbyt duża ilość paćkań powoduje, że trudno później przesunąć po powierzchni naszą artystyczną stylizację gdy już chcemy fotografować i coś nie zagra, trzeba wszystko podnosić do góry by przestawić o 2 cm dalej także to moja rada dla Was :-) Ogólnie bardzo lubię robić zdjęcia na mojej desce/paleciaku która przywlekłam ze sklepu ogrodniczego. Dokładnie tak...poszłam po zioła i w pewnym momencie mój wzrok dostrzegł deskę, starą, zużytą, brudną i brzydką służącą  jako podjazd do taczki :-) Pobiegłam do obsługi z pytaniem czy mogę tę dechę zakupić, spojrzeli na mnie jak na nienormalną ale zgodzili się bym przywiozła na wymianę taką tylko nową i takim sposobem w moim posiadaniu jest kawałek palety która stoi za drzwiami w korytarzu i przy wchodzeniu do mieszkania często się przewraca haha :-) Powodzenia!
Zdjęcia na tłach winylowych
Zdjęcia na tłach malowanych ręcznie

Zdjęcia na tłach drewnianych


Śledzie z ogórkiem w zalewie curry

13.12.17

Śledzie z ogórkiem w zalewie curry

Nie miałam już więcej robić śledzi ale te jakoś nie dawały mi spokoju i bardzo kusiły. Nie żałuję bo są bardzo smaczne, ładnie wyglądają i fajnie pachną! U mnie trochę zmian ponieważ nie przepadam za lnianym olejem więc zastąpiłam go winogronowym, który nie dominuje smaku i chyba był to bardzo dobry wybór. Mam w tym roku już 4 rodzaje przygotowanych, zamkniętych słojów różnych śledzi i chyba nawet mi z tym dobrze :-)

Śledzie z ogórkiemw zalewie curry
inspiracja z Kwestii Smaku z moimi zmianami

Składniki:
  • 4 śledzie solone
  • pół słoiczka ogórków konserwowych
  • jedna cebula
  • posiekany świeży koperek
  • 1/2 szklanki oliwy z winogron
  • liść laurowy
  • kilka ziaren ziela angielskiego
  • pół łyżeczki curry
  • pół łyżeczki kurkumy
  • 2 łyżki miodu
  • 1/4 szklanki octu winnego jabłkowego
Śledzie wymoczyć jedną godzinę w lodowatej wodzie. W tym czasie przygotować zalewę. Zagotować ocet z liściem laurowym, zielem angielskim, curry, kurkumą oraz miodem i oliwą, pozostawić do ostygnięcia. Cebulę pokroić na plastry, ogórki pociąć na ukośne kawałki i wymieszać z siekanym koperkiem. Przełożyć śledzie warstwowo w słoiku na przemian z cebulą oraz ogórkiem i zalać na końcu zalewą. Pozostawić na przynajmniej dwa trzy dni by się "przegryzły"
Smacznego :-)
Śledź słodko ostry w klimacie arabskim z harrisą, za'atarem i morelą

8.12.17

Śledź słodko ostry w klimacie arabskim z harrisą, za'atarem i morelą

My tam śledziki lubimy :-) lubimy ostre i te słodkie i choć te są dość ostre to nie narzekamy :-)

Śledź słodko ostry wklimacie arabskim z harrisą, za'atarem i morelą
przepis własny

Składniki:
  • 6 filetów śledziowych w oleju
  • 100g suszonej moreli
  • łyżka koncentratu pomidorowego
  • 1 łyżeczka za'ataru
  • 1 łyżeczka harrisy w proszku
  • 2 łyżki miodu
  • łyżeczka zielonego pieprzu
  • 100ml oleju
 Morele zalać wrzątkiem na 15 minut. Odlać wodę, osuszyć i pokroić na paseczki. Śledzia pokroić na małe paski i odstawić. Z pozostałych składników zrobić  marynatę. Dobrze ją wymieszać, można dodać odrobinę więcej oleju by marynata była nieco płynna. Zmieszać marynatę z morelami i śledziem, lekko przemieszać  i układać estetycznie w słoiku. Na koniec dolać oleju by śledzie mniej więcej były zakryte i wstawić na dwa dni do lodówki. Śledzie się dość ostre, jeśli ktoś nie lubi ostrych należy zmniejszyć ilość harrisy.
Smacznego!



Śledzie w śmietanie z jabłkiem i cebulą.

7.12.17

Śledzie w śmietanie z jabłkiem i cebulą.

Tradycyjny śledzik w śmietanie idealnie sprawdzi się na Wigilijną kolacje. Dla nas rarytas choć tak niewiele mu potrzeba. Szybki, tani i dużo :-)

Śledzie w śmietanie z jabłkiem i cebulą.
przepis własny

Składniki:
  • 400g śledzi w oleju
  • 800g śmietany 18%
  • pół cebuli
  • 2 jabłka
  • ocet do smaku
  • łyżeczka miodu
  • odrobina soli i pieprzu
  • pęczek świeżego koperku
Śledzi nie trzeba ani myć ani płukać. Wystarczy pokroić na małe kawałki. Cebulę posiekać i sparzyć, odstawić do schłodzenia. Jabłka posiekać w drobną kostkę i dorzucić do cebuli. Wlać śmietanę, dodać octu i miodu i doprawić do smaku według uznania. Jedni lubią bardziej kwaśne inni nie :-)
Do przyprawionej śmietany dodajemy koper i śledzika. Mieszamy i odstawiamy aż się "przegryzie"
Podajemy z grubo krojonymi ciepłymi ziemniakami. Smacznego!
Śniadaniowe wytrawne krakersy z płatków żytnich

6.12.17

Śniadaniowe wytrawne krakersy z płatków żytnich

Propozycja na #dzienzdrowegosniadania i wykorzystanie płatków żytnich #lubella  inaczej, całkiem mi przypadła do gustu. Fajny pomysł na śniadanie #lubellacornflakes,  pochrupanie przed telewizorem, prezencik hand made dla bliskiej osoby na święta itd bo #silazezboz tkwi własnie w płatkach
Można upiec ciasto jako jeden płat i później po prostu łamać tyle ile się chce ale ja z racji przygotowania chrupkich kanapeczek wykroiłam wykrojnikiem i mam smakowite, eleganckie śniadanie. No to jak, ktoś wypróbuje #odkryjcomozezboze?

 Śniadaniowe wytrawne krakersy z płatków żytnich 
przepis własny

Składniki: na 12 sztuk
  • 280g płatków żytnich Lubella + trochę do pokruszenia na wierzch krakersów
  • 100g mąki pszennej 
  • 120g masła 
  • dwie szczypty soli
  • dwie szczypty mielonego kminku
Dodatki:kozi ser, karmelizowany banan, orzechy pekan i żurawina liofilizowana

Płatki żytnie rozdrobnić w mikserze na mąkę, dodać do nich mąkę pszenną, sól oraz kminek i wymieszać wszystko jeszcze raz. Masło posiekać i wrzucić do naczynia z mąkami. Wyrabiać palcami najpierw na kruszonkę, następnie na gładkie w miarę ciasto i od razu rozwałkować pomiędzy dwoma arkuszami papieru do wypieków. Zdjąć wierzchni arkusz papieru, obsypać rozwałkowane ciasto pozostałymi kruszonymi płatkami żytnimi, ponownie nakryć papierem i jeszcze raz przewałkować by kruszone płatki przykleiły się do ciasta, dzięki temu krakersy będą chrupiące po upieczeniu. Wykrawamy kółka, przekładamy na blaszkę i pieczemy w temperaturze 180'C około 15 minut, wszystko zależy od grubości krakersów, ja zrobiłam dość cienkie. Po upieczeniu studzimy i chrupiemy solo lub przygotowujemy na ich bazie pyszne kanapki :-) Smacznego!

Marynowane przegrzebki w słodko pikantnym oleju

5.12.17

Marynowane przegrzebki w słodko pikantnym oleju

Pokusiłam się o przygotowanie przegrzebków zamkniętych w słoju. No cóż nie każdy jest odważny by kombinować z owocami morza, które rzeczywiście są zdradliwe ale pomyślałam, że skoro marynują krewetki czy małże to dlaczego ja niby nie mogę przegrzebków :-) Do odważnych świat należy więc w dłonie #syroptrzcinowy od #diamant i do dzieła, oto one, przegrzebki w nowej odsłonie!Święta, święta idą święta :-)

Marynowane przegrzebki w słodko pikantnym oleju
przepis własny

Składniki:
  • 15 sztuk mrożonych przegrzebków
  • 100ml alkoholu 40% 
  • 2 łyżki syropu trzcinowego Diamant
  • 3 ząbki czosnku
  • starta skórka z pomarańczy 
  • sok z jednej pomarańczy
  • duża szczypta płatków chili 
  • gałązka tymianku
  • olej z winogron do zalania
Przegrzebki odmrażamy w lodówce dzień wcześniej, następnie płuczemy i osuszamy w ręczniku papierowym. Przygotowujemy marynatę łącząc z sobą alkohol, syrop trzcinowy, chili, skórkę pomarańczową, sok z pomarańczy,  posiekany w słupki czosnek i tymianek Do tak przygotowanej marynaty wkładamy osuszone przegrzebki i marynujemy co najmniej dwie godziny. Po tym czasie wyjmujemy z marynaty przegrzebki i wyławiamy czosnek, marynatę odkładamy na później. Rozgrzewamy olej z winogron na patelni o grubym dnie, wrzucamy gałązkę tymianku, tą z marynaty i uwalniamy z niej smaki pilnując by nie przypalić. Dzięki temu procesowi, włożona gałązka do słoika z przegrzebkami nie spowoduje fermentacji! Wyjmujemy gałązkę i na ten sam tłuszcz wkładamy przegrzebki (osuszone), gdy są dość grube można je przekroić na pół smażąc pół minuty z każdej strony. Wyjmujemy przegrzebki i wrzucamy na patelnie wyłowiony czosnek. Przesmażamy przez chwilę i  na koniec podlewamy pozostałą marynatą.  Odstawiamy do ostygnięcia. Przekładamy przegrzebki do słoika. Do zimnej marynaty dolewamy oleju i delikatnie mieszamy. Zalewamy przegrzebki i zamykamy na przynajmniej dwa dni w lodówce do "przegryzienia". Jeśli czosnek Wam się przypali należy niestety go wyrzucić ponieważ spowoduje, że marynata stanie się gorzka! Należy dopilnować również by tłuszcz nie był przypalony, ponieważ łącząc z zalewą stanie się matowy :-)
Smacznego :-)

Przepis bierze udział w konkursie #cukiertrzcinowy

INSTAGRAM

Copyright © 2017 Smaki Alzacji